

Czas szybko zweryfikował tę opinię. W piękne sobotnie popołudnie juniorzy Olimpii Osowa rezegrali swój pierwszy poważny sparing z drużyną KS Osowa, z którą mieli zadawnione "porachunki". W turnieju halowym rozgrywanym w czasie ferii nasi niespodziewanie wygrali 2:1, potem posiłkujący się wzmocnieniami KS Osowa rozgromił naszych 14:4 i wczoraj przyszedł czas na poważny rewanż. Drużyny stawiły się w komplecie, mi przyszło sędziować to spotkanie. Okazało się to zbyt trudne.
Mecz, który przebiegał na początku w sportowej atmosferze w miarę trwania zaczął obfitować w brutalne faule niebezpieczne dla zdrowia chłopców, w chamskie odzywki, kłótnie, łzy poszkodowanych i okrzyki zaniepokojonych rodziców. Udziałem juniorów Olimpii coraz częściej były łzy poszkodowanych, brutalnie koszonych i wyzywanych. Mimo mojej perswazji, wyrzucania z boiska, emocje brały górę. Po szczególnie niesportowym i niebezpiecznym zagraniu jednego z chłopców KS Osowa postanowiłem przerwać spotkanie. "Przegraliśmy" pięć do siedmiu.
Mimo tego wyniku jestem zadowolony z postawy naszych juniorów. Znać na niej rękę trenera, pana Edka, który ogromną wagę przykłada do kształtowania sportowej postawy, uważając, że wychowanie młodzieży ma zawsze pierwszenstwo przed sportowym wynikiem za każdą cenę.