Lwy z myśliborskiej

      LS, 2003-05-08

      Powiedzmy sobie prawdę. Gdyby Olimpia Osowa mogła wygrać z każdą drużyną, która przyjeżdza na Myśliborską, to nie byłaby ostatnia w tabeli

      Gdyby zainteresowanie Osowian piłką nożną i sytuacją osowskiej drużyny choć w części byłoby porównywalne do zaangażowania trenera Tadeusza Litwina i serca włożonego w walkę o utrzymanie się w lidze grających piłkarzy, to nie byłoby drużyny w tej lidze, która przyjeżdzałaby do Osowy bez obaw.

      I te prawdy potwierdziły się we wczorajszym meczu z GKS Sierakowice. Przyjezdni tego dnia byli dobrze dysponowani, szczęśliwie udało im się przetrzymać nawałnicę osowian w pierwszej połowie bez straty gola, sami strzelili dwie bramki i w drugiej połowie kontrolowali grę. Olimpia strzeliła w odpowiedzi jedną bramkę i to było wszystko co się udało tego dnia wywalczyć. Należy podkreślić ambicję i bojowy duch, jaki mimo wszystko udzielił się całej drużynie. Wyraźnie brak skutecznego egzekutora, który potrafiłby wykończyć akcję. Kolejny mecz już w sobotę o 17, z dużo słabszą od Sierakowic, drużyną z Trąbek Wielkich. Są szanse na lepszy wynik. Jest piękna pogoda, zapraszamy wszystkich na Myśliborską.

      Polecamy

       

       

       

       

      Wsparcie prawne portalu:


       

      Osowianin Roku